|
Dagens Nyheter, sobota 19 marca 2005 r.00011 Nie nazywajcie tego SolidarnościąSolidarność to ładne słowo. Według słownikowej definicji oznacza ono „poczucie wspólnoty oraz gotowość wsparcia i pomocy innym ludziom”. W bieżącym tygodniu przypomniano nam o tym, jakiego znaczenia nadaje pojęciu solidarność LO*. Gdy Wanja Lundby-Wedin (szefowa LO) organizuje demonstrację propagującą umowy zbiorowe*, to jest to solidarność skierowana jedynie do własnych członków. Ciężko pracujący Łotysze, Estończycy i Polacy to „dampingowcy płac”, którzy zagrażają naszemu „trygghet” - poczuciu pewności jutra. W Vaxholm koło Sztokholmu, gdzie łotewscy robotnicy budowali szkołę, aktywiści związku budowlańców wykrzykiwali nawet „go home! go home!”. Szwedzki ruch związkowy jest nacjonalistyczny - nie solidarny.
|
Zobacz również: Peter Wolodarski: - Związki zawodowe poniżają naszych sąsiadów.
Anna Nowacka-Isaksson: |
||
|
LO* LandsOrganisation, największa centrala związków zawodowych w Szwecji, odpowiednik dawnego PRL-owskiego CRZZ; ściśle związana z partią Socjaldemokratów, jest istotnym elementem władzy. umowy zbiorowe* Chodzi o narzucanie szwedzkich umów zbiorowych zagranicznym firmom i pracownikom oraz pobieranie od nich opłat przez związki zawodowe. Pod pozorem starań o wyższe płace dla obcokrajowców stara się odbebrać im ich największy atut w konkurencji o pracę i tą drogą wyeliminować ich ze szwedzkiego rynku pracy.
|
|||