Temat: Gazociąg bałtycki. Poniedziałek 31 lipca 2006 00005 Rosyjski gazociągPrzerzucenie przez Bałtyk kabla elektrycznego, za pomocą którego Polska może eksportować prąd do Szwecji wywoływało tu niegdyś zacięte protesty profesjonalnych obrońców przyrody. Wskazywano na liczne niebezpieczeństwa związane z tą ingerencją człowieka w morską biosferę. Zieloni kaznodzieje, zwalczając polski eksport, nazywali prąd importowany tą drogą do Szwecji „brudnym prądem” z Polski. Inaczej sprawa ma się dzisiaj, gdy chodzi o rosyjsko-niemiecki gazociąg po dnie Bałtyku. Polityczna zielenina ani mru mru o tej sprawie. W obawie przed budzeniem rosyjskiego niedźwiedzia, czy też wywoływaniem niemieckiego wilka milczą również karne szwedzkie media, które dobrze wiedzą co to interes narodowy. Zmowę milczenia przerwał szwedzki dziennik Dagens Nyheter publikując dzisiaj (31072006) obszerny artykuł „Powstrzymać rurociąg, który zagraża zdrowiu Bałtyku”*, autorstwa profesora Kristera Wahlbäcka, byłego ambasadora oraz eksperta do spraw bezpieczeństwa. - Kwitnięcie glonów w Bałtyku przeszkadza setkom tysięcy plażowiczów. Niejedno mądre słowo padło na ten temat. Jednocześnie wszyscy przyznają, że jeżeli w ogóle da się coś zrobić z tą śmierdzącą mazią, to będzie to wymagało sporo czasu. Nikt natomiast nie piśnie nawet słówka na temat aktualnego, ostrego zagrożenia Bałtyku, któremu musimy zacząć zapobiegać w ciągu kilku tygodni o ile cena nie ma być zbyt wysoka - rozpoczyna swój artykuł profesor Wahlbäck. Autor zwraca uwagę, że gazociąg będzie przebiegał przez geologiczny fundament Szwecji, w pobliżu wschodnich wybrzeży Gotlandii. Jego budowa będzie wymagała naruszenia trujących pokładów dna morskiego, a także usuwania wszelkich możliwych wraków oraz zatopionej w czasie drugiej wojny światowej amunicji i broni, w tym broni chemicznej. - Innymi słowy: zamierza się grzebać w tym wszystkim przed naruszaniem czego zgodnie przestrzegają ekolodzy. Oznacza to gwałtowne zagrożenie dla Morza Bałtyckiego. Dokładna trasa gazociągu nie jest jeszcze znana, jednak jest sprawą jasną, że zagrożone są te rejony Gotlandii, których pięknem rozkoszowali się od wieków mieszkańcy wyspy i turyści goszczeni przez nich na wschodnim wybrzeżu, od Hoburgen poprzez Ljugarn aż do Farö oraz Sandön. Konsorcjum planujące budowę gazociągu zamierza poza tym wywalić potężną wierzę ciśnień, najprawdopodobniej zaraz na wschód od Farö. 70 metrów wieży nad poziom morza, wraz z maszynerią potrzebną by zapewnić przepływ gazu - hałasując w letnie noce będzie nam przypominało, że to polityka mocarstwowa się tutaj panoszy - ostrzega profesor Wahlbäck. - Gazociąg był wspominany w Szwecji jedynie w związku z tym, że były kanclerz Niemiec, Gerhard Schröder, został dobrze opłacanym szefem gazowego konsorcjum. Nie znalazłem żadnego artykułu w szwedzkiej prasie, który by analizował konsekwencje tego przedsięwzięcia dla Szwecji i dla naszego środowiska naturalnego. Być może nic dziwnego, gdyż nasi politycy nie pisnęli na ten temat ani słówka - przypomina autor. Groteskowa jest tu postawa szwedzkiej partii Zielonych, która buduje swoje poparcie społeczne głosząc mniej lub bardziej populistyczne hasła ochrony środowiska neutralnego. Partia powstała z inicjatywy niemieckich Zielonych pozostaje nadal lojalna wobec niemieckiej polityki. Milczenie w sprawie rosyjsko-niemieckiego gazociągu potwierdza doskonale tą tezę. Zieloni sięgali nieraz do ciężkiej artylerii walki politycznej w znacznie bardziej niewinnych sprawach. Podczas gdy czas na powstrzymanie budowy gazociągu, który może zachwiać ekosystemem całego Bałtyku liczony jest już w tygodniach, szwedzcy Zieloni zajmują się głównie... propagowaniem zboczeń seksualnych. Na tym skupia się ostatnio ich uwaga. Jako wytrawny dyplomata, a także ekspert do spraw bezpieczeństwa. Krister Wahlbäck zwraca również uwagę na polityczny wymiar gazowego przedsięwzięcia. - Gdy przypadkowo spotkałem parę tygodni temu w Berlinie jednego z decydentów w tej sprawie z ramienia niemieckiego MSZ-tu zrozumiałem, że Niemcy nie spodziewają się jakichkolwiek szwedzkich sprzeciwów - pisze Wahlbäck i kontynuuje... - Należy postawić oczywiste tutaj pytanie: czy w ogóle Szwecja ma jakikolwiek interes w tym by powstał gazociąg - wystarczająco ważny byśmy zaakceptowali ogromne ryzyko ekologiczne dla niezwykle czułego środowiska morskiego Bałtyku? Na pewno nie z punktu widzenia polityki energetycznej. Rząd oznajmił przecież niedawno - ostatnio poprzez komisję energetyczną premiera Görana Perssona - że nasze uzależnienie od ropy naftowej będzie zmniejszane nie poprzez zwiększanie zużycia gazu. Jakaś odnoga z rosyjskiego gazociągu do Szwecji nie wchodzi więc w rachubę. Trudno też dostrzec jakiś interes ekonomiczny. O żadnych opłatach transferowych nie ma mowy. Nie ma też widoków na nowe miejsca pracy dla Szwedów. Odwrotnie - nasi ciężko już doświadczeni rybacy narażeni będą na jeszcze większe problemy gdy gazociąg naruszy naturalne środowisko rozmnażania dorsza oraz wprowadzony zostanie zakaz efektywnych połowów na ważnych łowiskach. Utrudniona zostanie również planowana przez komisję Perssona inwestycja w elektrownie wiatrowe, gdy najlepszą lokalizację okupować już będzie gazociąg wraz z wieżą ciśnień. Również z punktu widzenie polityki bezpieczeństwa nie mogę dostrzec nic pozytywnego w projekcie budowy gazociągu. Wręcz przeciwnie - dopuszczenie do silnej rosyjskiej obecności na naszym geologicznym fundamencie jest dla nas bardzo ryzykowne - pisze autor artykułu i przestrzega - Gazociąg i wieża ciśnień będą wymagały stałej obserwacji i konserwacji. Eksperci dobrze wiedzą, że Rosjanie mają swoje specyficzne pojęcie o tym co jest niezbędne do zabezpieczania rurociągów i jak takie urządzenia wykorzystywać do działalności wywiadowczej. Niebezpieczeństwo będzie tym większe, gdy również Niemcy będą miały swój interes w tym, byśmy tolerowali rosyjską swobodę działania w naszym rejonie. Krister Wahlbäck wskazuje również na wymogi realizmu politycznego. Szwecji zależy bardzo na dobrych stosunkach zarówno z Moskwą jak i Berlinem. Ponieważ projekt gazociągu wykracza daleko poza ramy zwyczajnego przedsięwzięcia biznesowego i jest silnie związany z politycznym przywództwem obu państw, należ go również oceniać z tej perspektywy. Nie wygląda jednak na to by Niemcy czy też Rosja przejmowały się szczególnie stanowiskiem Szwecji w tej sprawie. - Pewien niemiecki dziennikarz powiedział mi w Berlinie: „Wiele trzeba by było żeby Szwecja zastopowała coś co do czego dogadali się Niemcy i Rosja”. Powiedział to naturalnym tonem, którym konstatuje się proste fakty. Jednak gdy takie stwierdzenia padają w dzisiejszej Europie, to ciarki przechodzą po plecach. Właśnie dlatego, że takie nastawienie zaczyna być coraz bardziej rozpowszechnione uważam, że Szwecja powinna szybko i wyraźnie zaznaczyć, że mamy zamiar pieczołowicie zbadać jaki wpływ będzie miał gazociąg na środowisko naturalne. Powinniśmy jednocześnie postawić sprawę jasno, że jeżeli wynik naszych badań będzie negatywny, to wykorzystamy wszelkie możliwości jakie daje nam prawo międzynarodowe by powiedzieć nie - apeluje profesor Wahlbäck. - Takie stanowisko Szwecji wywoła na pewno irytację zarówno w Moskwie jak i w Niemczech - pisze Wahlbäck, ale zaznacza, że Szwecja ma dużą wiarygodność na polu międzynarodowym w sprawach ekologii i spora część niemieckiej opinii publicznej łatwo zrozumie szwedzką postawę. Rosja natomiast ma wiele innych, na ogół dużo tańszych możliwości przesyłki gazu do Europy. Jednym z nich jest gazociąg równoległy do już istniejącego rurociągu Yamal, biegnącego przez Polskę. - Jednak jeżeli motywy rosyjskie są głównie polityczne, to musimy się liczyć z mroźnym przyjęciem naszego stanowiska - konstatuje autor. Artykuł profesora Wahlbäcka doskonale wspomaga polskie działania w celu powstrzymania rosyjsko-niemieckiego gazociągu, mimo że nie wspomina o nich ani słowem. I bardzo dobrze. Szwedzką opinię publiczną nic nie obchodzą polskie interesy i eksponowanie stanowiska Polski w tej sprawie zakłóciłoby jedynie odbiór przesłania. Miejmy nadzieję, że artykuł wywoła należną mu debatę i przyniesie pozytywne skutki. Przede wszystkim, że obudzi polityków, którzy tak ochoczo deklarują swoje przywiązanie do środowiska naturalnego. Zwłaszcza partię Zielonych, która zamiast propagować bezproduktywny seks wśród ludzi zadba o możliwości efektywnego rozmnażania się dorszy. rn
Nota o autorze komentowanego artykułu : Krister Wahlbäck, urodzony 1937, szwedzki historyk, znawca nauk politycznych oraz ambasador.
*) "Stoppa ryska gasledningen som hotar Östersjöns hälsa" Krister Wahlbäck, Dagen Nyheter 31 lipca 2006. |
| ||
|
Wcześniejsze nowiny 2006 05.24 - Anna Fotyga w Sztokholmie 03.21 - Dymisja 03.22 - Dymisja - polityczna gra 27.03 - Czterech ministrów tygodniowo 03.18 - Hela folkets Carola Sztokholmski eksperyment - podatek za wjazdu do centralnego Sztokholmu. 01.02 - Korkowy podatek
|
|||
|
|
|||